Obrazek coraz powszechniejszy. Osoba zdrowa, średnio aktywna fizycznie, a przede wszystkim odżywiająca się według reguł zalecanych przez m.in. Światową Organizacje Zdrowia tyje i tyje.
Jest na tyle rozsądna, że nie podejmuje gwałtownych diet ani nie wprowadza restrykcyjnego systemu ćwiczeń. Stara się walczyć z nadmiernymi kilogramami przy pomocy powszechnie uznanych metod, a jednak efekt tych wysiłków jest dokładnie odwrotny od zamierzonego. Lekarze bagatelizują narastający problem i rozkładają ręce, mówiąc „Otyłość prosta, mniej jeść, więcej ćwiczyć” i tyle.
Zdeterminowana pulchna osoba podporządkowuje całe swoje życie osiągnięciu celu jakim jest ujrzenie na wadze wyniku zgodnego z tabelą BMI. Z czasem jest coraz gorzej. Zaczyna się poddawać. Często prócz lekarzy udaje się do wróżek czy bioenergoterapeutów z prośbą o pomoc. Stosuje również wiele substancji chemicznych mających – realnie lub tylko rzekomo – wpłynąć na zwiększenie szans na to wymarzone kilka kilo mniej. Doraźne skutki tych praktyk mogą być korzystne, jednak należy zauważyć, że w długofalowej perspektywie są one czynnikiem niekorzystnie wpływającym na fizjologię.
Taka osoba zastanawia się gdzie popełnia problem. Czy jest on na talerzu czy na sali treningowej. Liczenie kalorii oraz wyciskanie z siebie siódmych potów przy braku rezultatów może doprowadzić do obłędu a nawet depresji. Tymczasem istnieje trzecia droga określenia przyczyn takiego stanu rzeczy.
W Polsce niestety, poza specjalistycznymi prywatnymi poradniami dietetycznymi, analizując przyczyny otyłości nie zwraca się uwagi na aspekt psychologiczny lub szerzej biopsychiczny. A przecież człowiek to jedność biologiczna, psychiczna i duchowa. Nie chcę rozwodzić się nad klasycznym „zajadaniem kłopotów”. Również kwestia bulimii oraz anoreksji są nam dobrze znane.
Chciałabym skupić się na samoistnych reakcjach organizmu na pewne czynniki. Najogólniej rzecz ujmując, czynniki te należą do stresorów, czyli osób, sytuacji, zdarzeń, wspomnień, które powodują w nas reakcję stresu.
Częstotliwość oraz intensywność kontaktu z takim stresorem ma wpływ na funkcjonowanie naszego układu nerwowego. A jak wiadomo to mózg steruje wszystkim procesami dziejącymi się w ciele. Tak więc taki zestresowany mozg wysyła nieprawidłowe sygnały do organów odpowiedzialnych za wydzielanie hormonów. Głównie chodzi tu o tzw. hormony stresu, czyli adrenalinę i kortyzol. Ten ostatni, wytwarzany przez nadnercza, szczególnie mocno może upośledzać funkcjonowanie organizmu.
Dlatego też, na Zachodzie, coraz częściej zwraca się uwagę na te psychologiczne uwarunkowania otyłości. Jednym z nich może być syndrom PTSD. Jest to zespół stresu pourazowego, znany w literaturze jako Post-Traumatic Stress Disorder (PTSD). Zespół ten obejmuje zaburzenia psychiczne wynikające z gwałtu, agresywnego napadu, walki frontowej, katastrof komunikacyjnych, oraz tzw. „men-made disorders” (bombardowanie, tortury, obozy koncentracyjne a ostatnio terroryzm). Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne określa także z czym to zaburzenie jest związane, a mianowicie z zagrożeniem życia i towarzyszącą temu bezradnością. Dotyczy ono także permanentnego odtwarzania traumy, a w konsekwencji koszmarnych snów związanych z traumą, przypominania i rozpamiętywania jej, uporczywego unikania – przede wszystkim wspomnień i sytuacji kojarzących się z traumatycznym wydarzeniem i zmniejszeniem ogólnej reaktywności – unikania uczuć, myśli związanych z traumą, przypominania ważnych aspektów traumy, chłodu emocjonalnego w kontaktach interpersonalnych. Dotkliwymi objawami psychofizycznego pobudzenia są zaburzenia z zasypianiem lub snem, trudności w koncentracji, drażliwość, wybuchy gniewu i złości. Często powtarzającym się objawem występującym w PTSD jest silne napięcie wywołane każdym wspomnieniem o wydarzeniu, czy też przedmiotem który się z tym wydarzeniem kojarzy, a także przeżywania nagłego poczucia o intruzywnym charakterze, że wydarzenie znów ma miejsce.
Dlatego tak ważne jest, by podejmując walkę z nadmiarem kilogramów, sięgnąć głębiej, do warstwy naszych uczuć i emocji kierowanych do świata i od niego otrzymywanych. Trzeba zastanowić się, co tak naprawdę skłania nas do podjęcia zmian w sposobie odżywiania. A jeśli nasz usiłowania kończą się fiaskiem po raz kolejny, to być może należy skorzystać z pomocy profesjonalisty, który dzięki odpowiednim metodom będzie potrafił dotrzeć do tych wszystkich blokad emocjonalnych, które nie pozwalają na swobodne funkcjonowania naszego mózgu sterującego m.in. metabolizmem komórkowym.

29 May, 8:25 am
Witam!
Twoją historię odchudzania ze zdjęciami z SL.. Bo jesteś dla mnie świetną mobilizajcą do pracy nad sobą. Jesteś piękną kobietą, która dzięki ogromnej pracy i wysiłkowi – osiągnełaś cel. Tylko gratulować ! Ja mam do zrzucenia 20 kg..właśnie wzięłam się za robotę w tym kierunku..Ale wiesz mi, dajesz mi świetną motywację do pracy !!!
Kochana! Nie piszę w sprawie bloga..ale wyobraź sobie, że ja codziennie na Ciebie patrze..To może śmieszne ale już dawno temu powiesiłam sobie na lodówce
Gratulują i pozdrawiam !
30 May, 10:46 am
Hipciu!
Wczoraj, czyli 29 maja, miałam urodziny. (Które? 18., oczywiście. Wszak więcej świeczek na mym torcie się nie mieści) i Twój komentarz jest najcudniejszym prezentem-niespodzianką jaki mogłam sobie wymarzyć!
Trzymam kciuki za Twoje wysiłki poparte tak niekonwencjonalną motywacją:) Cel, jakim jest utrata 20kg osiąga się małymi krokami, ale post factum jest ogromna satysfakcja, gdy się patrzy jaką drogę się już pokonało.
Pozdrawiam serdecznie!
31 May, 10:23 am
Tu policzysz swoje BMI:
http://plaskibrzuch24.blogspot.com/2010/05/bmi-body-mass-index-oblicz-swoje-bmi.html
A na innych stronach znajdziesz fajne 8 minutowe ćwiczenia na płaski brzuch
Powodzenia
6 June, 5:53 pm
A może teraz napiszesz coś po ludzku?
8 June, 9:14 am
Olio, czy to do mnie uwaga?