Od kilku dni jestem magisterską świeżynką. Wśród licznych obowiązków magistranta jest dostarczenie zdjęć do dyplomu. Udałam się więc do zakładu fotograficznego i kilka minut grzecznie poddawałam się komendom w rodzaju “niżej w lewo, wyżej w bok troszeczkę”. Po kilku dniach z pewnym dreszczykiem emocji otwierałam kopertę z odbitkami. A potem…wyszperałam zdjęcie zrobione dokładnie 5 lat temu, gdy składałam dokumenty aplikacyjne na studia.
Z lewej strony jestem Elą ważącą 50 kg więcej, szykującą się do pięcioletniej przygody w wielkim mieście. Z prawej jestem Elą ważąca 50 kg mniej, posiadaczką dyplomu z wyróżnieniem i z pięcioletnim doświadczeniem życia w tym wielkim mieście.
Studia mnie zmieniły, i to bardzo. Mówią mi to szczególnie ci, z którymi spotykałam się dość regularnie, czyli wykładowcy i znajomi ze studiów. Usiadłam więc i na spokojnie podsumowałam sukcesy i porażki ostatnich pięciu lat. Tych pierwszych jest zdecydowania więcej a i ich waga dla ukształtowania obecnego stanu mojego “ja” jest nieporównanie większa. Dla mnie to właśnie czas studiów był okresem ogromnych zmian wizualnych i mentalnych. To etap otwartości na ludzi, czerpania wielu radości z kontaktów z nimi, satysfakcji z rozwoju własnych uzdolnień, odkrywania nowych aspektów siebie oraz szukania ciekawych inspiracji.
Szczuplejsza, pewniejsza siebie, świadoma swojej kobiecości, wciąż budująca swoje “ja”; z podniesionym czołem, lecz nie zadartą głową, wypinam pierś i z uśmiechem patrzę w przyszłość.


Zostaw komentarz