0

Za progiem moje wytęsknione wakacje. Po całym roku życia w zatłoczonej stolicy, gdzie wszędzie tak strasznie daleko i wciąż te okropne korki, powrót na moją cichą prowincję, gdzie…wszędzie nie dalej niż 20 minut spacerkiem.

Będę do oporu czytała (w łóżku) książki, na które miałam ochotę (a czasu już nie) od ubiegłorocznych wakacji. Internet kontrolnie raz na tydzień:) Obiady serwowane przez rodziców i pyszności (np. bułeczki z owocami) od ukochanej cioci. Czekają mnie wycieczki rowerowe, spacery i działka.

W marzeniach już zmierzam do Krakowa – magicznego, historycznego miasta mojego wypoczynku “we dwoje”. Planuję m.in. odwiedzenie restauracji serwującej dania ukraińskie. Jadłam tam fantastyczny barszcz ukraiński oraz placki ziemniaczane. Tych ostatnich nie wyobrażam sobie inaczej niż na kwaśno (nie chodziłam do przedszkola, więc stosunkowo późno dowiedziałam się, że są one podawane również na słodko – z cukrową posypką, brrr). Zawczasu poprosiłam więc kelnerkę o kwaśną śmietanę, (w karcie nie ma tego typu dodatków do placków). A potem rozpłynęłam się nad ziemniaczaną poezją maczaną w kwaśnym puchu…

Do tego letniego lenistwa wielkie piłkarskie emocje, bo mundial na finiszu. A jak śpiewała Maryla Rodowicz:
(….) Gdy piłka w grze wyjdzie na strzał,
śledzi jej lot cały świat
Piłka jest okrągła jak ziemski glob,
jak ziemski glob
Na świecie tym są takie dni,
gdy niebo drży, bo padł gol
To był strzał, to jest szał,
To jest sport, to sport
Futbol, futbol, futbol
w to dzisiaj gra cały świat,
bo dobry mecz to piękna rzecz (…).


Zostaw komentarz