Takie pytanie zadał mojej mamie kuzyn stojący jakieś 3 m ode mnie. Mama odpowiedziała “Nie żartuj sobie, przecież stoi tu przed Tobą”. Na co pytający zrobił oczy w słup i aż mu dech zaparło. Wyznał, że gdyby nie ta rozmowa, to do końca wesele by mnie nie rozpoznał, mimo, że widzieliśmy się zaledwie 1,5 roku temu.
Siedząc za biesiadnym stołem spotkałam germanistkę z liceum. Przewidując, że może mnie nie kojarzyć - nie wiedziałyśmy się od 5 lat i to właśnie w ciągu tych lat zaszła moja metamorfoza - zagadnęłam ją, nieśmiało rozpoczynając moje standardowe “Zapewne mnie pani nie poznaje…”. I oczywiście przypomniała sobie mnie dopiero po wymienieniu imienia i nazwiska.
Kuzyn, który po pierwszym szoku w końcu uwierzył, że ja to ja, porwał mnie na parkiet i, najszybciej jak się dało, kręcił we wszystkie strony . Zresztą nie tylko on. Miałam kilku partnerów na parkiecie i dzięki ich zapałowi mogłam w pelni rozwinąć swoje taneczne skrzydła. Wywijaliśmy, oj wywijaliśmy – chłopaki na parkiecie dali mi szkołę.
Zdarzyło się dwa razy, że w szaleńczym wierze na parkiecie stopa wypadła mi z buta przypiętego do kostki, ale jak tylko włożyłam ją na miejsce, to hasałam dalej.
W czasie oczepin było tradycyjne podrzucanie pana młodego. Panie stwierdziły, że nie będą gorsze! Z równie dobrym skutkiem podrzucały panią młodą. W tej zabawie uczestniczyłam z dużym zaangażowaniem, co objawiło się nawet lekką kontuzją nosa spowodowaną kontaktem z opadającym na mnie udem podrzucanej żywiołowo osóbki.
Przede wszystkim jestem dumna z tego, że bez trudu udało mi się wytrzymać na szpilkach ponad 11 godzin ( do 4 rano). Gdy tymczasem moje równolatki już w porze oczepin albo zmieniały obcasy na balerinki albo tańczyły na bosaka.
Niestety nie mogłam uczestniczyć w poprawinach, ale mam nadzieję, że będzie jeszcze wiele takich spotkań, podczas których będę mogła bawić się w miłym towarzystwie oraz szaleć na parkiecie. A w ten cudowny sposób spalać kalorie tak ochoczo i bez najmniejszych wyrzutów sumienia pochłaniane podczas przyjęcia weselnego.




Zostaw komentarz