2

Melduję, że po raz pierwszy byłam na badaniu USG piersi. Skłoniła mnie do tego profilaktyka chorób nowotworowych; październik to miesiąc różowych wstążeczek, symbolu walki z nowotworem piersi; a także dość nietypowa budowa wewnętrzna moich jabłuszek szczęścia.

Odkąd w okresie dojrzewania przybrały one rozmiar monstrualny prawie niemożliwym stało się palpacyjne zbadanie całego ich obszaru. A późniejsze zrzucenie tych 50kg też odbiło się na jakości skóry powlekającej biust. Włókna kolagenowe i elastynowe zostały mocno nadwyrężone i tego procesu już się nie odwróci. Mój biust nie nadaje się na okładkę topless, to pewne. Trochę mi zajęło nim się z tym ostatecznie pogodziłam. Niemniej jednak mój biust nadaje się, a raczej zasługuje na to, by się nim interesować, szczególnie od wewnątrz.  Świadoma trudności z dokładnym obrazowanie stanu tych części ciała, a pragnąca usłyszeć – poparte mocą lekarskiego autorytetu – słowa o tym, że wszystko jest w porządku, postanowiłam skorzystać z pomocy specjalisty radiologa, zwanego niekiedy usgologiem.

W czasie badania pytałam o wiele rzeczy i uzyskałam cenne informacje nt. zróżnicowania budowy gruczołu piersiowego. Lekarz zaznaczył, że jakkolwiek duże, czyli ciężkie a często nieco obwisłe, piersi sprawiają problem w badaniu palpacyjnym, to jednak żadna nas, drogie panie, nie może odpuszczać samobadania. W końcu nikt nie ma takiego prawa do dotykania nas jak my same. Nie zapominajmy o tym i nie dopuszczajmy by nasze własne ciało oraz jego indywidualna fizjologia było dla nas terra incognita. Wszak badanie USG można wykonywać co pół roku (jeśli ginekolog uzna za konieczne, inaczej jest to badanie płatne, ok. 80-100zł) a samobadanie po każdej miesiączce. Kiedy staje się ono nawykiem, to najlepszy dowód, że troszczymy się o siebie, głównie zaś o jedną z najgłębszych części naszej kobiecości.

Piersi mają różną budowę oraz zmienny wygląd. Zależy on od naszych genów, trybu życia oraz procesów fizjologicznych – dorastania, ciąży czy menopauzy. Dlatego tak ważne jest by na bieżąco obserwować czy wewnątrz gruczołu nie pojawiają się miejsca o bolesnych zgrubieniach, itp. zmiany a powierzchnia zewnętrzna nie pokrywa się rankami lub wysiękami. Pamiętajcie, wyznacznikiem jakości i zdrowia naszych piersi nie są “badania porównawcze” z koleżankami. Jakkolwiek mogą nas uwrażliwić na różnorodność np. brodawek, to jednak badanie “na oko” nie da odpowiedzi o realny stan procesów fizjologicznych dziejących się głęboko pod powierzchnią skóry! U jednej z nas można wyczuwać pod skórą grudki, które jednak świadczą o normalnej budowie i nie są objawem choroby. Z kolei druga może mieć biust o konsystencji gęstego budyniu bez wyczuwalnych zgrubień, a mimo to mogą w nim zachodzić procesy chorobowe. Nie ma czegoś takiego jak “średnia krajowa” wyglądu biustu.

Ciekawym pomysłem edukacyjnym przełamującym tabu, że tylko kobieta ma obowiązek troski o swoje zdrowie intymne, jest pomysł umieszczania w widocznych miejscach w łazienkach zawieszek z obrazkami opisującymi na czym polega samobadanie piersi. Pomysł prosty i oby skuteczny. Ja znam na pamięć wymienione czynności, ale może nie zna ich ciocia lub koleżanka, które zwrócą na nie uwagę podczas wycierania rąk czy poprawiania makijażu w lustrze. A może nastoletnia córka zaciekawi się tematyką i będzie to dobry początek do rozmowy o profilaktyce chorób piersi czy właściwego dobierania biustonosza. Ideałem jest, gdy kochający i troskliwy partner jest świadomy konieczności wykonywania regularnego badania i sam o tym przypomina swojej zabieganej ukochanej.

Oczywiście do palpacyjnego badania biustu możemy angażować partnera. Ważne jednak, żeby najpierw rzeczywiście skupić się na obejrzeniu i badaniu a dopiero potem na przyjemnościach, jakie niesie ze sobą taka intymność.

Cytuję opis mojego badania: “Obie piersi o prawidłowej budowie gruczołowo-tłuszczowej. Zmian ogniskowych w obu piersiach nie uwidoczniono. Przewody gruczołowe nieposzerzone. Węzły chłonne pachowe obustronnie niepowiększone.”

W nagrodę za odwagę i ku podtrzymaniu radości z dobrego wyniku badania postanowiłam sprawić cztery nowe „ubranka” dla moich piersi, czyli biustonosze. Poszperałam na moim ulubionym portalu z seksowną bielizną dla kobiet posiadających duże piersi, czyli na http://www.intymna.pl i znalazłam istne cudeńka. Teraz czekam na wizytę kuriera z przesyłką i ten cudowny moment rozpakowywania paczek oraz przymierzania nabytków.


Odpowiedzi: 2 do wpisu “Moje pierwsze USG piersi”

  1. Bianka

    Właśnie! O każde piersi trzeba dbać!
    W tym celu wybrałam się ostatnio do ‘kliniki stanika’, gdzie odpowiednio przeszkolone panie dobrały mi fason i rozmiar stanika na mój biust. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że całe życie nosiłam stanik za mały o… 3 rozmiary!!

  2. Ela

    @Bianka
    Brawo, brawo i jeszcze raz brawo!!!
    Właśnie, trzeba się poznać, żeby…sobie dogadzać a raczej nie psuć tego, co matka natura nam podarowała. My Polki nie umiemy rozpieszczać naszych ciał, a najlepszym na to dowodem jest fakt, iż masowo nosimy za małe lub też za luźne biustonosze. I nie wynika to już z faktu braku “dużego” asortymentu na rynku a raczej ze złych nawyków oraz machnięcia ręką na to, że – źle dobrany – stanik tu nam spłaszcza a tam coś wypływa…


Trackbacki/Pingbacki


Zostaw komentarz