Na przekór listopadowi pełnemu brązów i szarości postanowiłam wyjść na spacer i zabrać ze sobą mocne, intensywne barwy charakterystyczne dla…wiosny. Założyłam krótką spódnicę, bluzkę, ciepły sweter sięgający za pupę oraz grubą kurtkę, gdyż jestem bardzo wrażliwa na przewianie i wychłodzenie. Postanowiłam pomalować paznokcie na niebiesko i także w tych odcieniach skomponować dodatki – buty, rajstopy oraz kolczyki. Na koniec wykonałam turkusowo-szary makijaż.
Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się przegonić jesienne smutki i melancholię.
Powiew Orientu.
A to wcielenie a’la diablica…
…i znów radosna zieleń




14 November, 1:40 pm
słuszne podejście. też uwielbiam na przekór szarościom otaczać się intensywnymi kolorami. co prawda waga sprawia, że ciężko znaleźć strój inny niż w kolorach gorszych od listopadowej pluchy, ale na szczęście dodatki czy makijaż są dostępne dla każdego (i z tego korzystam).
cieszę się, że są osoby mające takie samo podejście – świat od razu jest jakiś taki weselszy i człowiekowi się bardziej chce