Zrobiłam pierwsze w życiu kotlety mielone. A czy były odchudzone? Były. Obtoczyłam je w otrębach zamiast w mące. Usmażyłam na teflonowej patelni na symbolicznej łyżeczce oleju. Kotlety na talerzu miały doborowe towarzystwo: pół woreczka kaszy gryczanej oraz mizeria z połowy ogórka i 3 łyżek jogurtu naturalnego. Pycha!
Za to na deser były – to też mój debiut - faworki własnoręcznej produkcji. Wyszedł tego wielki półmisek. Ach, palce lizać!
Dobrze, że jest piękna pogoda. Wieczorem wybieram się na długi spacer, żeby spalić część kalorii.


Zostaw komentarz